Rotacja w magazynach e-commerce jest wysoka. To fakt, który większość właścicieli sklepów internetowych przyjmuje jako nieuniknioną oczywistość, podobnie jak pomyłki w zamówieniach podczas szczytu sezonu lub awarie drukarki w piątkowe popołudnie. Wiele osób uznaje, że to po prostu element prowadzenia biznesu. Problem w tym, że takie zjawisko nie jest wyrokiem natury, tylko często konsekwencją konkretnych decyzji lub ich braku.
Zastąpienie jednej osoby w magazynie kosztuje wymierne pieniądze. Jeśli zsumować czas rekrutacji, koszt publikacji ogłoszeń, rozmowy kwalifikacyjne, wdrożenie nowej osoby oraz tymczasowy spadek wydajności całego zespołu, wychodzi kilka, a niekiedy nawet kilkanaście tysięcy złotych. Kwota ta zależy od tego, jak skomplikowana jest praca i jak długo trwa, zanim nowy pracownik zacznie samodzielnie poruszać się w strukturze asortymentu. Zbyt mało osób zadaje sobie jednak pytanie, skąd ta rotacja właściwie wynika.
Pieniądze to rzadko główny powód!
Oczywiście stawka godzinowa ma znaczenie. Rynek pracy w magazynach jest konkurencyjny i nikt nie twierdzi, że wynagrodzenie nie gra roli. Jednak jeśli płacisz mniej więcej tyle, co inne firmy w okolicy, a ludzie i tak odchodzą, warto spojrzeć na problem z innej perspektywy. Kilka lat temu rozmawialiśmy z właścicielem firmy, która sprzedawała akcesoria sportowe. Dobre wynagrodzenie, korzystna lokalizacja, normalne godziny, a mimo to co kilka miesięcy tracił kogoś z magazynu. Zwykle był to któryś z młodszych pracowników, który nie przepracował w zespole nawet pół roku. To nie był problem z portfelem. To był problem z tym, że nikt nie posiadał danych, które pozwoliłyby zrozumieć, co naprawdę dzieje się na hali.
Podbieranie zleceń — zjawisko występujące w magazynach, gdzie premię nalicza się od sztuki towaru
W magazynach, gdzie zamówienia przydziela się ręcznie lub gdzie każdy bierze z kolejki to, na co ma ochotę, bardzo szybko wykształca się nieformalna hierarchia. Doświadczeni pracownicy, czyli osoby znające asortyment na pamięć, wiedzące dokładnie, gdzie co leży i jak szybko się poruszać, sięgają po zlecenia łatwe, które gwarantują wysoką premię. Wybierają oni produkty z jednej półki, towar umieszczony blisko strefy pakowania oraz zamówienia o małej liczbie pozycji przy dużej liczbie sztuk. Nowi dostają to, co zostanie, czyli zazwyczaj duże zamówienia, rozrzucone po całym magazynie.
Efekt jest dokładnie taki, jak można się spodziewać. Nowy pracownik robi dwa razy tyle kilometrów, co jego starszy stażem kolega, dostaje podobną lub niższą premię i po trzech miesiącach uznaje, że taki układ nie ma sensu. To nie wynika ze złośliwości. To po prostu mechanizm, który sam się wytwarza w środowisku pozbawionym jasnych reguł przydziału zadań.
12 kilometrów dziennie
Jeden z klientów, z którym mieliśmy okazję współpracować, postanowił zmierzyć, ile jego magazynierzy pokonują w ciągu dnia. Wynik wyniósł około 12 kilometrów na osobę. I tak każdego dnia.
Powodem były trasy kompletacji. Bez systemu, który układa listę produktów zgodnie z fizycznym rozkładem regałów, magazynier chodzi w kolejności, w jakiej pozycje trafiły na wydruk. Produkt z pozycji pierwszej jest w lewym skrzydle. Produkt z pozycji drugiej znajduje się po drugiej stronie magazynu. Produkt trzeci znowu z lewej strony. I tak przez całą zmianę.
To nie tylko kwestia zmęczenia, choć aspekt ten jest kluczowy. Zmęczony człowiek robi więcej błędów, pracuje wolniej i częściej bierze zwolnienia. Jeżeli przez kilka miesięcy każdy dzień wygląda tak samo, taki pracownik zaczyna szukać zatrudnienia w miejscu, gdzie nie będzie narażony na tak duży wysiłek fizyczny.
Problem, którego nie widać bez twardych danych
Szef magazynu bez systemu zarządza tym, co jest w stanie dostrzec gołym okiem. Ale w magazynie z kilkoma pracownikami nie da się jednocześnie mieć pod kontrolą wszystkiego. Kto dziś skompletował ile zamówień? Kto popełnił błąd przy konkretnej wysyłce? Istnieją co prawda kartki z ołówkowymi haczykami, ale to rozwiązanie archaiczne.
Efektem jest tak zwane premiowanie na oko. Właściciel lub kierownik dzieli pulę na podstawie ogólnego wrażenia, subiektywnych sympatii lub tego, kto głośniej zgłasza swoje uwagi. I właśnie tutaj leży sedno problemu. Pracownicy, którzy faktycznie pracują ciężej od innych, wiedzą o tym doskonale. Nie potrzebują tabelki, ponieważ czują to w mięśniach po zakończeniu zmiany. Jednak jeśli system premiowania tego nie odzwierciedla, zaczyna narastać poczucie, że wysiłek nie ma znaczenia. Stąd już tylko krótka droga do złożenia wypowiedzenia.
Co zmienia się w momencie wdrożenia systemu WMS?
Nie piszemy tu o magicznym rozwiązaniu wszystkich problemów. System WMS nie sprawi, że każdy pracownik będzie zachwycony swoją pracą i zupełnie porzuci myśl o zmianie firmy. Zmienia on jednak kilka kluczowych aspektów, które mają bezpośredni wpływ na efektywność i atmosferę.
- Przydział zleceń według algorytmów, a nie hierarchii. Szef magazynu definiuje raz, jak mają być przydzielane zamówienia, kto otrzymuje konkretne zadania i według jakich kryteriów. Potem system po prostu to egzekwuje bez wyjątków oraz bez faworyzowania kogokolwiek. Doświadczony pracownik nie ma możliwości przejęcia zlecenia nowej osobie, ponieważ system mu go nie udostępni. To wydaje się drobiazgiem, lecz w praktyce eliminuje jedno z głównych źródeł konfliktów w zespole.
- Trasa kompletacji ułożona w sposób optymalny. Zamiast poruszać się w losowej kolejności, pracownik idzie przez magazyn najkrótszą możliwą drogą, od jednego końca do drugiego, bez zbędnych powrotów. W zależności od układu magazynu pozwala to na ograniczenie liczby kroków nawet o połowę. Mniej zmęczenia przekłada się na mniej błędów oraz mniej powodów, aby szukać pracy, która nie wymaga przemierzania 12 kilometrów każdego dnia.
- Dane jako podstawa zarządzania. Szef widzi w panelu administracyjnym, kto skompletował ile zamówień, w jakim czasie oraz z jakimi błędami. Może premiować zespół w sposób sprawiedliwy, opierając się na konkretnych wynikach.
- Skrócenie onboardingu do minimum. Nowy pracownik dostaje kolektor danych, na którego ekranie przy każdej pozycji wyświetla się zdjęcie produktu. Nie musi już uczyć się na pamięć, jak wygląda konkretny model w specyficznym rozmiarze i kolorze. Wizualnie potwierdza każdy ruch, co sprawia, że już od pierwszego dnia popełnia znacznie mniej błędów.
Kiedy inwestycja w system zaczyna się zwracać?
Roczna licencja na system WMS dla małego lub średniego magazynu to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Zastąpienie jednej osoby w magazynie kosztuje, jak wspomnieliśmy na wstępie, kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych. Rachunek ekonomiczny jest prosty.
Nie twierdzimy, że system WMS zatrzyma każdego pracownika myślącego o odejściu, ponieważ jest to niemożliwe. Ale jeśli część rezygnacji wynika z poczucia niesprawiedliwości, z fizycznego wyczerpania lub z braku poczucia, że wysiłek ma znaczenie, to są to obszary, na które można realnie wpłynąć.
Warto zadbać o te aspekty, zanim ponownie rozpoczniesz kosztowny proces rekrutacji.
Nie przegap okazji!
Zadzwoń do nas, a my odpowiemy na wszystkie Twoje pytania!
Zamów bezpłatną rozmowę z naszym ekspertem i zobacz jak nasze narzędzia mogą zautomatyzować pracę w Twojej firmie!
Wystarczy jedno kliknięcie, aby umówić się z naszym specjalistą, którego możesz zapytać o wszystko!
Kontakt Zamów konsultację Instrukcje Aktualizacje Home
NEWSLETTER
Nie przegap informacji o nowościach, które mogą usprawnić Ci pracę!
Zapisz się do naszego newslettera, a co miesiąc otrzymasz zbiorczą informację o wszystkich zmianach w naszych programach!
Okienko zapisu do newslettera pojawi się po kliknięciu przycisku poniżej. Pamiętaj, aby potwierdzić zapis w mailu, który do Ciebie wyślemy.
Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na wysyłkę przez LC SOFT sp. z o.o. newslettera na podany przez Ciebie adres poczty elektronicznej, zgodnie z treścią polityki prywatności.
Zamów prezentację systemu!